sobota, 18 maja 2013

Bunt polskich miast

Ciężko przejść obojętnie gdy jeden z największych polskich dzienników ogłasza "kampanie w sprawie ważnych dla mieszkańców". W artykule przywoływane są przykłady smutnego zderzenia z urzędniczym oporem, brakiem wiedzy, niechęcią itd. Bunt polskich miast. 

Czy już się zaczął? Na pewno! Czy ten cykl w Gazecie wywoła "rewolucje"? Na pewno nie. Ale na pewno będzie kolejnym zastrzykiem energii do działania we "własnym ogródku", do walki o naszą wspólną przestrzeń, której nam przecież nikt nie urządzi tak jak my chcemy... zwłaszcza gdy nie zabierzemy głosu w tej sprawie. Na pewno będzie to kolejna kropla (całkiem spora), która drąży twardą skałę  i być może przyspieszy zmiany, na które tak czekamy. Zmiany, które nie wynikają z za małych budżetów ale wynikają ze strachu przed wyjściem z pewnych ram, wynikają z braku perspektywy, z braku wizji.Aby wyrwać się z błędnego koła, w którym funkcjonują nasze miasta, potrzebujemy (my wszyscy jako społeczeństwo) mocnego kopniaka i to nie jednego. Myślę, że to właśnie może być jeden z tych ważniejszych kopniaków. Jeden z setek lub tysięcy ale bardzo ważny. Krok po kroku trafiamy do świadomości. 

Nasze miasta to my! Jak nasze miasta wyglądają zależy od nas! To taki na prawdę fajny bunt. Bunt bez palenia opon i bez barykad. Taki bunt lubię :)

PS. Na pewno słyszeliście o przejściu dla pieszych na Placu Na Rozdrożu i o walce jaka została stoczona. Wygląda na to, że się udało. Bunt polskich miast przynosi skutek. Każde takie małe zwycięstwo to zwycięstwo tego Buntu. Buntujmy się więc bo warto, bo efektem tego Buntu jest fajne miasto. Nasze Fajne Miasto.

czwartek, 11 kwietnia 2013

Dajemy głos = współtworzymy

Dwa posty wcześniej opisywałem m. in. Narodowy Program Bezpieczeństwa w Ruchu Drogowym, który został umieszczony do szerokich konsultacji i istnieje również możliwość zaproponowanie lokalizacji dla fotoradaru w miejscu, które naszym zdaniem jest niebezpieczne i dochodzi do nagminnego łamania ograniczenia prędkości. Pojawia się często pytanie: Czy to ma sens? Czy ktoś to czyta? Czy ktoś bierze pod uwagę te maile i głosy przed podjęciem decyzji?

Często mamy do czynienia z sytuacją gdzie powstaje jakaś inwestycja, dochodzi do przebudowy ulicy itp. a gdy efekt finalny ukazuje się wszystkim, spada grad głosów krytyki, że "tu za mało miejsca", "to za wysokie", "a jak teraz będziemy mogli zrobić to co dotychczas robiliśmy" itd. Hmm czy takie głosy nie powinny pojawić się w fazie przygotowania inwestycji? No właśnie... Gdzie więc leży problem? Czy to "władza" nie konsultuje czy mieszkańcy się nie interesują? Znając życie, to co człowiek to inne zdanie. Odkładając na bok rozważania nad winą, chciałem skoncentrować się na samych konsultacjach oraz o sensie i potrzebie wypowiadania się na temat zmian w naszej wspólnej przestrzeni.

Podejmuję ten temat, ponieważ ostatnio trafiłem na stronę stworzoną przez urząd dzielnicy Bemowo, na której można zgłaszać wszelkie sprawy związane z przestrzenią publiczną dzielnicy. Sam już zgłosiłem kilka tematów i jestem strasznie ciekawy jak sytuacja się rozwinie i czy doczekam się reakcji dzielnicy czy chociażby maila z informacją w tym temacie.

Efekt działania projektu Miasto Reklamacja (fot. Fundacja Nieściszalni)

Oczywiście coraz więcej stowarzyszeń i organizacji pozarządowych podnosi problemy związane z przestrzenią publiczną i zabierają głos w tej sprawie. Często efekty są naprawdę świetne (przykład reklam w Poznaniu autorstwa projektu Miasto Reklamacja). Rzecz w tym, żeby w pierwszej kolejności temat i dialog (!) podejmował samorząd. Podany przeze mnie przykład warszawskiej dzielnicy to ciągle jeszcze niestety wyjątek od reguły na tle Polski. Sprawdźcie jak to wygląda u Was a być może też możecie w podobny sposób zgłosić swoje uwagi do przestrzeni publicznej w Waszym mieście czy w Waszej dzielnicy. Może warto takie rozwiązanie zaproponować. Czasami na prawdę w urzędach znajdą się ludzie otwarci na tego typu rozwiązanie i kto wie, być może dzięki Wam taki serwis powstanie i Wasze miasto stanie się jeszcze fajniejsze :)

niedziela, 7 kwietnia 2013

Wreszcie wiosna!

Szarość niekończącej się zimy wpłynęła na brak postów przez ostatnie tygodnie. Dzisiaj wreszcie pojawiło się słońce, śnieg zaczął topnieć i... postanowiłem ruszyć z facebookiem i twitterem żeby lepiej dotrzeć do Was z pozytywnymi informacjami. Na blogu będę starał się dogłębniej przedstawiać poszczególne tematy, natomiast na facebooku i twitterze będę wrzucał głównie ciekawe linki i krótkie komentarze.

Wpadajcie regularnie na twittera i fb a mam nadzieję, że będziecie zadowoleni :)

http://twitter.com/MojeFajneMiasto
http://www.facebook.com/MojeFajneMiasto

PS. Już niedługo postaram się wrzucić kolejny post. Będzie o naszym wpływie na przestrzeń i sposobie komunikacji pomiędzy mieszkańcami a władzami lokalnymi.

Wspaniałej wiosny wszystkim życzę :)

piątek, 11 stycznia 2013

Bezpieczeństwo - coś się zmienia!

Na fali ostatnich dyskusji nad zasadnością uruchamiania kolejnych fotoradarów, pojawia się coraz więcej głosów wyważonych i podkreślających zasadność egzekwowania obowiązującego prawa. Jeszcze do niedawna szerokim strumieniem płynęło ogólne potępienie dla takiej formy poprawy bezpieczeństwa na naszych drogach. 

Najbardziej chyba cieszy, że jeszcze kilka miesięcy temu każdy z pytanych posłów (przez pewną telewizję), niezależnie od partii, którą reprezentowali, byli zdecydowanie przeciwni podniesieniu wysokości mandatów, zwiększenia ilości fotoradarów itp., natomiast zaledwie parę dni temu minister(!) Sławomir Nowak prezentuje projekt Narodowego Programu Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, który zakłada m. in. odbieranie prawa jazdy za podwójne przekroczenie prędkości. Cieszy również, że projekt Programu jest przedstawiony do szerokiej konsultacji i każdy z nas może, po zapoznaniu się z nim (gorąco zachęcam!), przedstawić własne uwagi oraz np. zaproponować lokalizację fotoradaru. Wielu narzeka, że fotoradary stoją w miejscu gdzie nie ma realnego zagrożenia, tylko tam gdzie łatwiej (podstępem oczywiście) o zdjęcie biednego kierowcy, który jedzie "bezpieczne 80 km/h" w terenie zabudowanym. Teraz każdy będzie miał możliwość (właściwie to teraz też ma) zgłoszenie niebezpiecznego miejsca, gdzie fotoradar ostudziłby zapędy rajdowców.

Projekt Narodowego Programu Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego jest bardzo ważnym dokumentem. W jasny i kompleksowy sposób przedstawiona jest sytuacja obecna, cel oraz sposób osiągnięcia tego celu. Sam program został oparty na pięciu podstawowych filarach:
  • bezpieczny człowiek
  • bezpieczna droga
  • bezpieczna prędkość
  • bezpieczny pojazd
  • ratownictwo medyczne i opieka powypadkowa

 Liczba ofiar wypadków na milion mieszkańców w roku 2001 i 2011 w krajach europejskich. Źródło wp.pl


Oprócz bardzo ważnej inicjatywy rządowej, w mediach pojawiają się głosy podkreślające potrzebę zmiany i stawiające bezpieczeństwo na pierwszym miejscu. Jednym z takich głosów jest wywiad z mł. insp. Wojciechem Pasiecznym, w którym rozmówca w bardzo obrazowy sposób zwraca uwagę na zabójczy efekt prędkości. Lektura komentarzy pod artykułem pozwala mieć nadzieję, że jesteśmy w momencie zwrotnym i liczba osób zdających sobie sprawę z konieczności opanowania sytuacji na naszych drogach jest ogromna. 

Innym bardzo ważnym głosem jest artykuł Konrada Niklewicza na stronie Instytutu Obywatelskiego i bardzo interesujący (coraz szerzej podawany) przykład Francji, która jako kraj o lepiej rozwiniętej infrastrukturze drogowej miała bardzo wysoki wskaźnik ofiar śmiertelnych wypadków i to właśnie intensywne rozbudowanie sieci fotoradarów w połączeniu z podniesioną wysokością mandatów (sięgające tysięcy euro), pozwoliło w ciągu kilku lat gwałtownie obniżyć dramatycznie wysoką liczbę ofiar śmiertelnych na francuskich drogach.

Krok po kroku, nie bez problemów ale zmierzamy w dobrą stronę. Po raz kolejny można się przekonać, że nie trzeba odkrywać Ameryki na nowo, tylko wystarczy skorzystać z doświadczenia i rozwiązań innych. Ambitny cel - mniej niż 2000 ofiar śmiertelnych w 2020 roku - jest jak najbardziej realny. Potrzeba pracy, edukacji, egzekwowania przepisów, czasu i konsekwencji. Tak dużo a tak niewiele. Myślę, że cel jest tego warty a za niespełna dziesięć lat, miażdżąca większość doceni dzisiejsze decyzje.

piątek, 14 grudnia 2012

Warszawski Pełnomocnik Rowerowy

Wczoraj (tj. 13.12.2012r.) w Warsztacie przy pl. Konstytucji 4 odbyło się spotkanie z nowo-powołanym Pełnomocnickiem Prezydent m. st. Warszawy ds. komunikacji rowerowej. Pełnomocnik został powołany Zarządzeniem z 14.11.2012r. Prezydent m.st. Warszawy i wczorajsze spotkanie było właściwie pierwszą okazją do szerszej prezentacji osoby Pełnomocnika.

Spotkanie otworzyła prezentacja Pełnomocnika dotyczące jego kompetencji, dotychczasowych sukcesów miasta w zakresie komunikacji rowerowej, wyzwań jakie czekają i problemów z jakimi spotykamy się wszyscy w Warszawie korzystając z roweru. Druga część spotkania to żywa dyskusja ze zgromadzonymi uczestnikami spotkania (ok. 40 - 50 osób), która trwała około 1,5 godziny i potrwałaby jeszcze dłużej gdyby nie limit czasowy.

Spośród wielu poruszonych kwestii, najczęściej poruszane były następujące zagadnienia:
  • ul. Puławska (Ursynów) - droga dla rowerów wraz z doprowadzeniem do porządku chodnika wzdłuż tej ulicy oraz kwestia buspasu
  • rozwój systemu Veturilo także o podwarszawskie gminy
  • obecność rowerów na buspasach 
  • poruszanie się rowerem po centrum
  • komunikacja rowerowa na moście Poniatowskiego
  • utrzymanie dróg rowerowych w zimie

 Lokalizacja stacji rowerowych w systemie Veturilo w centrum Warszawy (źródło: ztm.waw.pl)

Mimo, że spotkanie odbywało się gdy budżet stolicy był mocno obcinany przez radnych, udało się wyłowić kilka pozytywnych akcentów:
  • Pełnomocnik będzie dysponował własnym budżetem celowym na realizacje zadań rozwiązujących problematyczne sytuacje w komunikacji rowerowej (braki drogi rowerowej na krótkim odcinku, wytyczenie pasów dla rowerów itp.). Środki te zostaną przeznaczone ze przewidywanych przychodów generowanych przez system Veturilo. Planuje się, że w latach 2013 - 2016 uda się w ten sposób wygospodarować kwotę ok. 2 mln PLN.
  • Dalszy intensywny rozwój systemu Veturilo o kolejne stacje w kolejnych dzielnicach miasta. Pojawienie się informacji o lokalizacji stacji Veturilo także na stacjach metra.
  • Budowa stojaków rowerowych w pasie drogowym (ZDM, ZTP), przy szkołach
  • Opracowywany jest dokument dotyczący uspokojenia ruchu w centrum oraz dopuszczenia ruchu rowerowego także na ulicach jednokierunkowych. Pozwoli to na tworenie spójnych rozwiązań w Śródmieściu Warszawy podnoszących komfort mieszkańców, pieszych i rowerzystów.
  • Przygotowane zostały pierwsze akcje edukacyjne skierowane do wszystkich użytkowników ulic. Akcja ma trafić zarówno do pieszych, rowerzystów i kierowców i ma podnieść niski poziom wiedzy na temat praw i obowiązków wszystkich uczestników ruchu oraz wpłynąć na niski poziom szacunku i tolerancji na ulicach.
 
 Sieć dróg rowerowych w Warszawie - jak widać jest jeszcze dużo do zrobienia (źródło: wrower.pl)

Bardzo cieszy to, że kwestie związane z komunikacją rowerową przebijają się do szerokiej świadomości. Mimo mocno ograniczonych kompetencji, na pewno warto zgłaszać Pełnomocnikowi wszelkie uwagi i pomysły dotyczące komunikacji i infrastruktury rowerowej w Warszawie. Pełnomocnik jest dostępny pod adresem mailowym: rowery@um.warszawa.pl oraz na facebooku: https://www.facebook.com/PelnomocnikRowerowyWarszawa
Jeśli ktoś ma ochotę osobiście porozmawiać z Pełnomocnikiem to jest on dostępny na dyżurach w każdy wtorek w godzinach 15-17 na węźle komunikacyjnym Młociny, ul. Kasprowicza 145, I piętro, pokój 103.

niedziela, 25 listopada 2012

Moja bezpieczna fajna ulica - strefa 30 km/h

Krok po kroku, nie bez oporów w kolejnych polskich miastach pojawiają się strefy 30. Ostatnie przykłady z Gdańska i Poznania pokazują, że to co w innych miastach jest przez władze i drogowców kwitowane krótkim "nie da się", jest jednak do zrobienia. Cieszy, że w zalewie dziwnego kultu "przepustowości" (samochodowej oczywiście), pojawiają się jasne punkty, które korzystają z wiedzy i przykładów krajów i miast, które zachwyt i podporządkowanie przestrzeni czterem kółkom mają za sobą a początek tego odwrotu miał miejsce 40 lat temu. Oczywiście nasuwa się retoryczne pytanie: "Po co powielać błędy innych sprzed 40 lat?". No cóż... jak widać wielu jest takich, którzy mają na to pytanie "genialne" odpowiedzi. Skutek wydaję się być łatwy do przewidzenia - miliardowe (w skali całego kraju) inwestycje w poszerzanie ulic, estakady w centrach miast, kładki i przejścia podziemne dla pieszych trzeba będzie... rozebrać, przebudować, czyli ponownie wydać kolejne miliardy... Ale tutaj skupiam się (przynajmniej się staram, choć nie zawsze jest to łatwe) na pozytywnych aspektach - więc - do rzeczy.

Strefa 30 km/h w centrum Poznania (źródło: edroga.pl)

Strefa 30 km/h lub 20 mph (w Wielkiej Brytanii - polecam stronę 20's Plenty For Us) to obszar zabudowany, na którym wprowadzono ograniczenie prędkości do 30 km/h i jest ono wymuszane za pomocą znaków drogowych i/lub za pomocą elementów uspokajających ruch (np. progi zwalniające, wyspy, przewężenia itp.). Należy zwrócić tutaj uwagę, że ulice okalające daną strefę, pełniące rolę ulic o znaczeniu ponadlokalnym lub międzydzielnicowym utrzymują ograniczenie prędkości do 50km/h.



Po za oczywistymi względami bezpieczeństwa - ograniczenie prędkości z 50 km/h do 30 km/h skutkuje zmniejszeniem ryzyka śmierci wśród pieszych o 80%! wg raportu International Transport Forum (ITF) - strefy takie tworzą zachętę dla uczniów i pracowników do spacerów lub korzystania z roweru w drodze do szkoły i pracy, wpływają na rozwój stref wolnych od samochodów oraz stwarzają lepsze warunki dla osób korzystających z innych form transportu niż samochód, rozwijają się kontakty międzyludzkie ponieważ ulicy przywraca się jej pierwotną role, czyli miejsca gdzie toczy się życie miasta a nie odhumanizowanego miejsca, które służy do bezkolizyjnego i szybkiego przemieszczania się samochodem. Zalet "stref 30" jest znacznie więcej i mają one zarówno wymiar miękki jak i twardy. Wprowadzeni takich stref łącznie z rozsądną polityką transportu publicznego i planowania przestrzennego spowoduje w krótkiej i średniej perspektywie czasu, że miasto, które dzisiaj wydaje nam się zupełnie nieatrakcyjne i nieprzyjazne może stać się miastem pełnym miejsc spotkań, pełnym ludzi i życia toczącego się na ulicach nie tylko w centrum. Funkcjonowanie wielu mieszkańców: dom - praca - galeria handlowa/market - dom - z wykorzystaniem tylko i wyłącznie samochodu zmieni się w znacznym stopniu.

W wielu miastach zachodnich krajów Unii Europejskiej strefy 30 funkcjonują z powodzeniem od wielu lat. Do prekursorów należała Holandia, natomiast obecnie także w wielu miastach Niemiec, Austrii czy Danii możemy spotkać strefy 30 zajmujące ponad połowę powierzchni miast. Przekłada się to oczywiście na zwiększony udział pieszych i rowerzystów w ruchu ulicznym wraz ze stałym spadkiem liczby wypadków drogowych i ich ofiar śmiertelnych. Co bardzo cieszy Komisja Europejska zaakceptowała oficjalnie inicjatywę "30 km/h - ulice przyjazne życiu". Obecnie zbierane są podpisy pod apelem o wprowadzenie takiego ograniczenia prędkości w całej UE (organizatorzy mają rok na zebranie 1 miliona podpisów). Ze swojej strony gorąco zachęcam (sam już to zrobiłem) do podpisywania inicjatywy tutaj.



Berlin - ulice z ograniczeniami prędkości do co najmniej 40 km/h - kolor zielony (źródło: http://pedestrianliberation.org/)

Wspomniane na początku polskie realizacje zmagają się z silnym oporem przeciwników ale także z wieloma pytaniami nad sensem takich ograniczeń ze względu na... brak możliwości egzekwowania takiego ograniczenia. Sami doskonale wiemy jak wygląda na polskich ulicach przestrzeganie obowiązujących ograniczeń prędkości. Często jednak zapomina się o roli projektantów i inżynierów przy opracowywaniu koncepcji dla danych ulic.Bo policjant nie będzie stał wszędzie 24h na dobę, bo fotoradar też nie wszędzie i nie zawsze ma zastosowanie. Ale czy prosta ulica o szerokości pasa 3,5m nie prowokuje wręcz do szybszej jazdy? Czy nie prowokuje w ten sam sposób znak z pierwszeństwem przejazdu na każdym kolejnym skrzyżowaniu? Pamiętajmy, że mówimy tutaj o ulicach lokalnych w centrach miast lub ulicach przecinających osiedla. Czy nie warto zastosować skrzyżowań równorzędnych z dodatkowo wyniesioną powierzchnią skrzyżowania (na marginesie - wyniesienie powierzchni skrzyżowania jest ważne także ze względu na fatalne oznakowanie polskich ulic, gdzie często na drodze z pierwszeństwem przejazdu, skrzyżowanie nie jest poprzedzone znakiem "droga z pierwszeństwem przejazdu". Powoduje to ogólne przeświadczenie u kierowców, że jeżeli nie ma jakiegokolwiek znaku przed skrzyżowaniem, to znaczy, że mam pierwszeństwo)? Czy nie warto zastosować przewężeń lub szykan (miejscami, w zależności od natężenia ruchu)? Dysponujemy obecnie ogromnym doświadczeniem wielu krajów, tysięcy miast..., wystarczy przełamać wszechobecne "nie da się". Obserwując miasta takie jak Gdańsk czy Poznań, które "odważyły się być mądre", ma się nadzieję, że jesteśmy blisko swoistej masy krytycznej i takie rozwiązania staną się powszechne. 

Piszę tutaj głównie o większych miastach ale chciałbym przytoczyć "Miasteczka Holenderskiego" z Puław. Przebudowano tam (w jednej z dzielnic) układ komunikacyjny stosując rozwiązania, których pierwowzorem były miasta holenderskie. Kilka miesięcy temu miałem okazję jechać tą drogą i muszę przyznać, że byłem pod wrażeniem (poza drobnymi szczegółami) i mam nadzieję, że tak będą wyglądać ulice polskich miast i miasteczek za kilka lub kilkanaście lat.



Jeden z elementów uspokojenia ruchu w "Miasteczku Holenderskim" w Puławach - wyniesiona powierzchnia skrzyżowania w połączeniu wyspą dzielącą oraz separatorami (źródło: http://rowerowytorun.com.pl/)


Mieszkając w Warszawie każdego dnia pojawiają się w głowie pomysły, które niewielkim kosztem ułatwiły by funkcjonowanie wielu mieszkańcom. Powojenne przebudowanie siatki ulic spowodowało, że Warszawa (zwłaszcza w centrum) idealnie nadaje się do zastosowania rozwiązań strefy 30. Wprowadzając strefy 30 w kwartały oddzielone ulicami Marszałkowską, Al. Jerozolimskimi, Niepodległości i Armii Ludowej lub kolejny zamknięty od wschodu Al. Ujazdowskimi dodatkowo wprowadzając równorzędne i wyniesione skrzyżowania oraz kontrapasy dla rowerów... Zdajemy sobie sprawę jak niewielkie są to koszty i że warto przynajmniej spróbować takiego rozwiązania. 

Będąc osobą niecierpliwą, mocno "przebieram nogami" nie mogąc doczekać się wprowadzenia wyżej wymienionych rozwiązań na szerszą skalę, zwłaszcza w mieście, w którym mieszkam. Jestem jednak pozytywnie nastawiony i wierzę, że to tylko kwestia czasu jak beton zacznie pękać i doczekamy się ulic przyjaznych ludziom.

piątek, 2 listopada 2012

Najfajniejszy skwer w Warszawie

Kilka dni temu zapadła decyzja - ponad 4 tysiące spośród prawie 5,5 tysiąca głosujących zadecydowało, że pierwszy w Polsce Skwer Sportów Miejskich powstanie przy ul. Pełczyńskiego   w Warszawie. Burmistrz Bemowa jest przekonany, że inwestycje uda się zrealizować w przyszłym roku. Skwer, który ma powstać na warszawskim Bemowie (mam nadzieję), otworzy drzwi dla podobnych inwestycji w innych dzielnicach w Warszawie i innych miastach w Polsce. Pierwotnie Skwer miał powstać między urzędem dzielnicy Bemowo a magicznym osiedlem Przyjaźń. 

  
Osiedle Przyjaźń (ElaJ, polskiekrajobrazy.pl  )


Osiedle Przyjaźń to niezwykłe osiedle "Przyjaźni polsko-radzieckiej" wzniesione na początku lat 50' XX w. dla budowniczych Pałacu Kultury i Nauki. Obecnie na powierzchni 32 ha stoi 60 drewnianych domków mieszkalnych, 77 domków jednorodzinnych, 3 nowe akademiki studenckie, Ratusz dzielnicy Bemowo oraz inne budynki administracyjne i socjalne. W czerwcu odbyła się nawet impreza zapowiadająca tę niezwykłą inwestycję. Oryginalny projekt zostanie jednak zmieniony i dostosowany do parametrów nowej działki. 

Skwer sportów miejskich relacja z pikniku na Bemowie (skwer.eu  )

Jeśli komuś nasuwa się pytania: "A kto właściwie za tym wszystkim stoi?", to powinien zaglądnąć na stronę skwer.eu   i poznać szczegóły. "Spontanicznie powstała grupa pasjonatów dobrej architektury, urbanistów i miejskich sportowców" jak siebie sami określają, postawiła sobie za cel:
  • stworzenie modelu budowy przestrzeni aktywności dla wszystkich pokoleń mieszkańców Polski
  • zainspirowanie i wyposażenie w niezbędną wiedzę liderów środowisk związanych z kulturą miejską, celem budowy podobnych Skwerów w całej Polsce
  • wymiana kulturowa - interakcje międzypokoleniowe, ekspozycja polskiej kultury miejskiej jako atrakcyjnej na tle Europy, prezentacja osiągnięć kultury europejskiej w Polsce
Za rok w Warszawie pojawi się miejsce, gdzie przez okrągły rok będzie można aktywnie spędzać czas w mieście. Deskorolka, parkour, wspinaczka, snowboard, boule i wiele innych miejskich aktywności w jednym miejscu. Można tylko życzyć sobie, żeby nasze miasta "zakwitły" od takich skwerów w ciągu najbliższych lat.

  
Wizualizacja Skweru (skwer.eu  )


Ta sama ekipa już 2010 roku zaproponowała w samym centrum Warszawy... Stadion Siedmiolecia  . Znakomity pomysł, który czeka na realizacje - dzielnica Śródmieście nie znalazła funduszy. Mam nadzieję, że po tym jak na Bemowie wyrośnie Skwer, to i niedługo później w Śródmieściu pojawi się Stadion Siedmiolecia. 

Bo nie wolno nam zapominać, że miasto jest nasze i to od nas zależy czy kwartały naszych miast zamienią się w fajne miejscówki czy w parkingi, czy za kilka, kilkanaście lat będzie nam się tutaj fajnie mieszkało czy będziemy się zwijali do "fajniejszych miast". Naciskajmy na urzędników, głosujmy na tych, którzy mają otwarte głowy i promujmy pomysły, które zmienią nasze smutne sypialnie w fajne miejsca.