sobota, 18 maja 2013

Bunt polskich miast

Ciężko przejść obojętnie gdy jeden z największych polskich dzienników ogłasza "kampanie w sprawie ważnych dla mieszkańców". W artykule przywoływane są przykłady smutnego zderzenia z urzędniczym oporem, brakiem wiedzy, niechęcią itd. Bunt polskich miast. 

Czy już się zaczął? Na pewno! Czy ten cykl w Gazecie wywoła "rewolucje"? Na pewno nie. Ale na pewno będzie kolejnym zastrzykiem energii do działania we "własnym ogródku", do walki o naszą wspólną przestrzeń, której nam przecież nikt nie urządzi tak jak my chcemy... zwłaszcza gdy nie zabierzemy głosu w tej sprawie. Na pewno będzie to kolejna kropla (całkiem spora), która drąży twardą skałę  i być może przyspieszy zmiany, na które tak czekamy. Zmiany, które nie wynikają z za małych budżetów ale wynikają ze strachu przed wyjściem z pewnych ram, wynikają z braku perspektywy, z braku wizji.Aby wyrwać się z błędnego koła, w którym funkcjonują nasze miasta, potrzebujemy (my wszyscy jako społeczeństwo) mocnego kopniaka i to nie jednego. Myślę, że to właśnie może być jeden z tych ważniejszych kopniaków. Jeden z setek lub tysięcy ale bardzo ważny. Krok po kroku trafiamy do świadomości. 

Nasze miasta to my! Jak nasze miasta wyglądają zależy od nas! To taki na prawdę fajny bunt. Bunt bez palenia opon i bez barykad. Taki bunt lubię :)

PS. Na pewno słyszeliście o przejściu dla pieszych na Placu Na Rozdrożu i o walce jaka została stoczona. Wygląda na to, że się udało. Bunt polskich miast przynosi skutek. Każde takie małe zwycięstwo to zwycięstwo tego Buntu. Buntujmy się więc bo warto, bo efektem tego Buntu jest fajne miasto. Nasze Fajne Miasto.

czwartek, 11 kwietnia 2013

Dajemy głos = współtworzymy

Dwa posty wcześniej opisywałem m. in. Narodowy Program Bezpieczeństwa w Ruchu Drogowym, który został umieszczony do szerokich konsultacji i istnieje również możliwość zaproponowanie lokalizacji dla fotoradaru w miejscu, które naszym zdaniem jest niebezpieczne i dochodzi do nagminnego łamania ograniczenia prędkości. Pojawia się często pytanie: Czy to ma sens? Czy ktoś to czyta? Czy ktoś bierze pod uwagę te maile i głosy przed podjęciem decyzji?

Często mamy do czynienia z sytuacją gdzie powstaje jakaś inwestycja, dochodzi do przebudowy ulicy itp. a gdy efekt finalny ukazuje się wszystkim, spada grad głosów krytyki, że "tu za mało miejsca", "to za wysokie", "a jak teraz będziemy mogli zrobić to co dotychczas robiliśmy" itd. Hmm czy takie głosy nie powinny pojawić się w fazie przygotowania inwestycji? No właśnie... Gdzie więc leży problem? Czy to "władza" nie konsultuje czy mieszkańcy się nie interesują? Znając życie, to co człowiek to inne zdanie. Odkładając na bok rozważania nad winą, chciałem skoncentrować się na samych konsultacjach oraz o sensie i potrzebie wypowiadania się na temat zmian w naszej wspólnej przestrzeni.

Podejmuję ten temat, ponieważ ostatnio trafiłem na stronę stworzoną przez urząd dzielnicy Bemowo, na której można zgłaszać wszelkie sprawy związane z przestrzenią publiczną dzielnicy. Sam już zgłosiłem kilka tematów i jestem strasznie ciekawy jak sytuacja się rozwinie i czy doczekam się reakcji dzielnicy czy chociażby maila z informacją w tym temacie.

Efekt działania projektu Miasto Reklamacja (fot. Fundacja Nieściszalni)

Oczywiście coraz więcej stowarzyszeń i organizacji pozarządowych podnosi problemy związane z przestrzenią publiczną i zabierają głos w tej sprawie. Często efekty są naprawdę świetne (przykład reklam w Poznaniu autorstwa projektu Miasto Reklamacja). Rzecz w tym, żeby w pierwszej kolejności temat i dialog (!) podejmował samorząd. Podany przeze mnie przykład warszawskiej dzielnicy to ciągle jeszcze niestety wyjątek od reguły na tle Polski. Sprawdźcie jak to wygląda u Was a być może też możecie w podobny sposób zgłosić swoje uwagi do przestrzeni publicznej w Waszym mieście czy w Waszej dzielnicy. Może warto takie rozwiązanie zaproponować. Czasami na prawdę w urzędach znajdą się ludzie otwarci na tego typu rozwiązanie i kto wie, być może dzięki Wam taki serwis powstanie i Wasze miasto stanie się jeszcze fajniejsze :)

niedziela, 7 kwietnia 2013

Wreszcie wiosna!

Szarość niekończącej się zimy wpłynęła na brak postów przez ostatnie tygodnie. Dzisiaj wreszcie pojawiło się słońce, śnieg zaczął topnieć i... postanowiłem ruszyć z facebookiem i twitterem żeby lepiej dotrzeć do Was z pozytywnymi informacjami. Na blogu będę starał się dogłębniej przedstawiać poszczególne tematy, natomiast na facebooku i twitterze będę wrzucał głównie ciekawe linki i krótkie komentarze.

Wpadajcie regularnie na twittera i fb a mam nadzieję, że będziecie zadowoleni :)

http://twitter.com/MojeFajneMiasto
http://www.facebook.com/MojeFajneMiasto

PS. Już niedługo postaram się wrzucić kolejny post. Będzie o naszym wpływie na przestrzeń i sposobie komunikacji pomiędzy mieszkańcami a władzami lokalnymi.

Wspaniałej wiosny wszystkim życzę :)

piątek, 11 stycznia 2013

Bezpieczeństwo - coś się zmienia!

Na fali ostatnich dyskusji nad zasadnością uruchamiania kolejnych fotoradarów, pojawia się coraz więcej głosów wyważonych i podkreślających zasadność egzekwowania obowiązującego prawa. Jeszcze do niedawna szerokim strumieniem płynęło ogólne potępienie dla takiej formy poprawy bezpieczeństwa na naszych drogach. 

Najbardziej chyba cieszy, że jeszcze kilka miesięcy temu każdy z pytanych posłów (przez pewną telewizję), niezależnie od partii, którą reprezentowali, byli zdecydowanie przeciwni podniesieniu wysokości mandatów, zwiększenia ilości fotoradarów itp., natomiast zaledwie parę dni temu minister(!) Sławomir Nowak prezentuje projekt Narodowego Programu Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, który zakłada m. in. odbieranie prawa jazdy za podwójne przekroczenie prędkości. Cieszy również, że projekt Programu jest przedstawiony do szerokiej konsultacji i każdy z nas może, po zapoznaniu się z nim (gorąco zachęcam!), przedstawić własne uwagi oraz np. zaproponować lokalizację fotoradaru. Wielu narzeka, że fotoradary stoją w miejscu gdzie nie ma realnego zagrożenia, tylko tam gdzie łatwiej (podstępem oczywiście) o zdjęcie biednego kierowcy, który jedzie "bezpieczne 80 km/h" w terenie zabudowanym. Teraz każdy będzie miał możliwość (właściwie to teraz też ma) zgłoszenie niebezpiecznego miejsca, gdzie fotoradar ostudziłby zapędy rajdowców.

Projekt Narodowego Programu Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego jest bardzo ważnym dokumentem. W jasny i kompleksowy sposób przedstawiona jest sytuacja obecna, cel oraz sposób osiągnięcia tego celu. Sam program został oparty na pięciu podstawowych filarach:
  • bezpieczny człowiek
  • bezpieczna droga
  • bezpieczna prędkość
  • bezpieczny pojazd
  • ratownictwo medyczne i opieka powypadkowa

 Liczba ofiar wypadków na milion mieszkańców w roku 2001 i 2011 w krajach europejskich. Źródło wp.pl


Oprócz bardzo ważnej inicjatywy rządowej, w mediach pojawiają się głosy podkreślające potrzebę zmiany i stawiające bezpieczeństwo na pierwszym miejscu. Jednym z takich głosów jest wywiad z mł. insp. Wojciechem Pasiecznym, w którym rozmówca w bardzo obrazowy sposób zwraca uwagę na zabójczy efekt prędkości. Lektura komentarzy pod artykułem pozwala mieć nadzieję, że jesteśmy w momencie zwrotnym i liczba osób zdających sobie sprawę z konieczności opanowania sytuacji na naszych drogach jest ogromna. 

Innym bardzo ważnym głosem jest artykuł Konrada Niklewicza na stronie Instytutu Obywatelskiego i bardzo interesujący (coraz szerzej podawany) przykład Francji, która jako kraj o lepiej rozwiniętej infrastrukturze drogowej miała bardzo wysoki wskaźnik ofiar śmiertelnych wypadków i to właśnie intensywne rozbudowanie sieci fotoradarów w połączeniu z podniesioną wysokością mandatów (sięgające tysięcy euro), pozwoliło w ciągu kilku lat gwałtownie obniżyć dramatycznie wysoką liczbę ofiar śmiertelnych na francuskich drogach.

Krok po kroku, nie bez problemów ale zmierzamy w dobrą stronę. Po raz kolejny można się przekonać, że nie trzeba odkrywać Ameryki na nowo, tylko wystarczy skorzystać z doświadczenia i rozwiązań innych. Ambitny cel - mniej niż 2000 ofiar śmiertelnych w 2020 roku - jest jak najbardziej realny. Potrzeba pracy, edukacji, egzekwowania przepisów, czasu i konsekwencji. Tak dużo a tak niewiele. Myślę, że cel jest tego warty a za niespełna dziesięć lat, miażdżąca większość doceni dzisiejsze decyzje.