piątek, 11 stycznia 2013

Bezpieczeństwo - coś się zmienia!

Na fali ostatnich dyskusji nad zasadnością uruchamiania kolejnych fotoradarów, pojawia się coraz więcej głosów wyważonych i podkreślających zasadność egzekwowania obowiązującego prawa. Jeszcze do niedawna szerokim strumieniem płynęło ogólne potępienie dla takiej formy poprawy bezpieczeństwa na naszych drogach. 

Najbardziej chyba cieszy, że jeszcze kilka miesięcy temu każdy z pytanych posłów (przez pewną telewizję), niezależnie od partii, którą reprezentowali, byli zdecydowanie przeciwni podniesieniu wysokości mandatów, zwiększenia ilości fotoradarów itp., natomiast zaledwie parę dni temu minister(!) Sławomir Nowak prezentuje projekt Narodowego Programu Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, który zakłada m. in. odbieranie prawa jazdy za podwójne przekroczenie prędkości. Cieszy również, że projekt Programu jest przedstawiony do szerokiej konsultacji i każdy z nas może, po zapoznaniu się z nim (gorąco zachęcam!), przedstawić własne uwagi oraz np. zaproponować lokalizację fotoradaru. Wielu narzeka, że fotoradary stoją w miejscu gdzie nie ma realnego zagrożenia, tylko tam gdzie łatwiej (podstępem oczywiście) o zdjęcie biednego kierowcy, który jedzie "bezpieczne 80 km/h" w terenie zabudowanym. Teraz każdy będzie miał możliwość (właściwie to teraz też ma) zgłoszenie niebezpiecznego miejsca, gdzie fotoradar ostudziłby zapędy rajdowców.

Projekt Narodowego Programu Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego jest bardzo ważnym dokumentem. W jasny i kompleksowy sposób przedstawiona jest sytuacja obecna, cel oraz sposób osiągnięcia tego celu. Sam program został oparty na pięciu podstawowych filarach:
  • bezpieczny człowiek
  • bezpieczna droga
  • bezpieczna prędkość
  • bezpieczny pojazd
  • ratownictwo medyczne i opieka powypadkowa

 Liczba ofiar wypadków na milion mieszkańców w roku 2001 i 2011 w krajach europejskich. Źródło wp.pl


Oprócz bardzo ważnej inicjatywy rządowej, w mediach pojawiają się głosy podkreślające potrzebę zmiany i stawiające bezpieczeństwo na pierwszym miejscu. Jednym z takich głosów jest wywiad z mł. insp. Wojciechem Pasiecznym, w którym rozmówca w bardzo obrazowy sposób zwraca uwagę na zabójczy efekt prędkości. Lektura komentarzy pod artykułem pozwala mieć nadzieję, że jesteśmy w momencie zwrotnym i liczba osób zdających sobie sprawę z konieczności opanowania sytuacji na naszych drogach jest ogromna. 

Innym bardzo ważnym głosem jest artykuł Konrada Niklewicza na stronie Instytutu Obywatelskiego i bardzo interesujący (coraz szerzej podawany) przykład Francji, która jako kraj o lepiej rozwiniętej infrastrukturze drogowej miała bardzo wysoki wskaźnik ofiar śmiertelnych wypadków i to właśnie intensywne rozbudowanie sieci fotoradarów w połączeniu z podniesioną wysokością mandatów (sięgające tysięcy euro), pozwoliło w ciągu kilku lat gwałtownie obniżyć dramatycznie wysoką liczbę ofiar śmiertelnych na francuskich drogach.

Krok po kroku, nie bez problemów ale zmierzamy w dobrą stronę. Po raz kolejny można się przekonać, że nie trzeba odkrywać Ameryki na nowo, tylko wystarczy skorzystać z doświadczenia i rozwiązań innych. Ambitny cel - mniej niż 2000 ofiar śmiertelnych w 2020 roku - jest jak najbardziej realny. Potrzeba pracy, edukacji, egzekwowania przepisów, czasu i konsekwencji. Tak dużo a tak niewiele. Myślę, że cel jest tego warty a za niespełna dziesięć lat, miażdżąca większość doceni dzisiejsze decyzje.